Ta, kolega powyzej ma racje, sporo tu takich zawodnikow... :)
Moja kostka polegla w ostatnie wakacje. Dziecko postanowilo ja umyc, razem ze soba wieczorem. Niestety, karteczki z kolorami odpadly, czesciowo. A drugiej, przed wyjazdem, kupic nie zdazylam, bo to przeciez nie wszedzie mozna uswiadczyc kostke.
Jedno jest pewne, kostka Rubika wciaga nadal, na mojego dzieciaka tez tak podziala, jak na mnie kiedys :)
Moze nie tak bardzo, ale jednak.
No właśnie - szał wczesnych lat osiemdziesiątych. Pamięta ktoś jeszcze?
A może wciąż lubicie się tak pobawić. Ja wciąż co kilka miesięcy sięgam w najciemniejszy kąt szafy, gdzie stoi sobie spokojnie całe pudło takich układanek, różnej wielkości i kształtów, ot tak, zmusić na chwilę mózgownice do wysiłku.
Dotarł tu na wyspy ktoś równie szurnięty jak ja? :-)